puchowy śniegu tren
Gdynia cała w cukrze pudrze, wyglada jak torcik. Śnieg cicho spływa z góry - bardzo powoli - płatek po płatku, podusia po podusi. Jest cicho, jak pod pierzyną. Ja w ciepłych rajstopkach, na cebulkę - ani mróz ani śnieg mi nie przeszkodzą. Jest zimowa zima i tak ma być cały luty!!!! Ma być, bo ferie w drugiej połowie i jak stopnieje to się nie nacieszę. Teraz mam na głowie próbne egzaminy i jak Małż łazi zachwycony tym śniegiem nad morze - to ja oglądam upojne projekty, analizuje wyniki, robię wykresy postępów.... Feriii! jak kania dżdżu!
Słuchajcie, mili moi - w Uchu ma być pod koniec lutego Ten Years After. Jakby to 30 lat temu było to na kolanach bym popełzła. Teraz zaś myślę czy bez Alvina to jest to samo? No i czy panowie po tych 43 latach będą grać stare kawałki udając samych siebie sprzed 43 lat, czy pokażą coś nowego - bo zespół gras bluesowo - rockowo - z pazurkiem. Może jeszcze mogą? Czy tylko rzemiechy - solidnie zagrają, ale bez jaj? No nic tylko trzeba iść, sprawdzić.
Znalazłam na stronach tygodnika zajmującego się historią regionu informację o przedwojennych partiach w miasteczku w którym się wychowałam. Wiedziałam, że mój dziadek był radnym owego miasteczka przed wojną - ale.... Rany Boskie - miałam Dziadka Endeka!!!! Z tym kojarzą mi sie osiłki - wszechpolacy i ciasnota umysłu. I Giertych. Oczywiście dzisiaj, bo wtedy mogło to wygladać inaczej. Jakie zresztą mam mieć poglądy - ja wychowana w rodzinie doktora Judyma, religijnie obojętna, pełna watpliwości i relatywistka (bo nic nie jest czarne albo białe wyłącznie - a więcej powiem - kolorowe przeważnie) Pewnie by się mnie wyrzekł.
Najfajniejsze są inne jeszcze informacje - socjalista tam był tylko jeden (PPS). I to krótko - do 1933 roku. I jedna sztuka z mniejszości niemieckiej. A starszych panów, którzy przed wojną byli z partii przeciwnych, z BBWR, pamiętam grających z dziadkiem w zimowy wieczór w baśkę. Już bezpartyjnych, ale zdecydowanie przeciwnych rzeczywistości lat powojennych.
Wojna ich pogodziła, kiedy tamci nacjonaliści przyszli nawalić naszym nacjonalistom.
No i teraz rozumiem czemu Ciotki były takie wnerwione na dziadka, który forował synów posyłając ich na studia (akurat na mojego tatę nie łożył, bo ten wbrew woli Patriarchy zamiast księdzem być lekarzem został), a dziewczyny - na moje oko bardziej zdolne od przynajmniej dwóch braci - zatrzymał w domu, bo przecież dziewczyna "od domu jest". Inaczej z tymi poglądami nie mógł. No i w końcu ta medycyna taty została wybaczona, jak całe miasteczko było leczone za darmo kiedy tylko Ojciec tam zjechał (miejscowy lekarz - przedwojenny przeciwnik polityczny - miał wtedy labę).
Z drugiej strony dowód, że własne dzieci jedno - a wnuki drugie. Strasznie był dumny z mojej umiejętności czytania w wieku czterech lat - jak przyszli goście musiałam czytać miejscowy dziennik na głos. Mimo, że byłam tylko dziewczyną.
No, ale Endek?????
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2010-01-28 21:54:20
skomentuj (4)
mam wolne - nie?
Cały weekend sprawdzam prace uczniów - Wielki Czerwony Długopis Do Uwag Na Marginesie wypisałam na amen, na szczęście dzięki excelowi nie muszę sama wystawiać ocen, bo po wpisaniu punktów za poszczególne elementy pojawia mi się ocena pisemna (od 1 do 6) i słowna (od "cieniutko", przez "tak sobie" do "mistrzunio") Na razie najwięcej tak sobie - ale i mistrzunio sie trafia.
Próbny egzamin niebawem, trza przycisnąć nieco. Bo tak naprawdę - zaraz po feriach matura - o egzaminie zawodowym będą myśleć po wszystkim. A będzie po ptakach, bo przecież juz wtedy mało kto wybierze się do szkoły. Poza nauczycielem, oczywiście.
Jeden z uczniów (dwudziestolatek) powtarza rok - w zeszłym roku uległ
bowiem wypadkowi. Wpadł pod samochód na dwuetapowym przejściu, solidnie
poturbowany leżał w śpiączce dwa miesiące. Opowiadał mi w piątek co
pamięta - a z samego wypadku pamięta niewiele. Jak myślicie - co może
być pierwszym pytaniem rodziny cudownie ocalonego na widok otwartych
oczu? Od mamy, Taty, Wujka i dwóch Ciotek zgromadzonych nad łóżkiem? No?
PO CO MIAŁEŚ PREZERWATYWĘ W KIESZENI KURTKI!
Troskliwość rodziców doprawdy nie ma granic.
Małż walczy z zimą w Anglii - pozamarzały ujęcia wody w porcie, tiry zatkały terminal, bo bez opon zimowych nie mogą odjechać, nowy zmiennik dupa i się przyucza dopiero - jednym słowem będzie wiedział za co kasę dostaje. Za tydzień powinien być - mam nadzieję, że zima się utrzyma, bo może załapie się jeszcze na szadź na drzewach i kwiaty lodowe na szybach. Suche mroźne powietrze - ma być do minus 20 stopni, super! Dawno porządnej zimy nie było - to chyba odtrąbią to globalne ocieplenie? LOT chce wozić ludzi zamiast PKP, PKP uruchamia promocję total - za tę samą cenę usługa trwa kilkakrotnie dłużej. Oby za tydzień samoloty normalnie lądowały.
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2010-01-17 21:09:39
skomentuj (5)
zagrała orkiestra
Od rana w śniegu i zimnicy dzieciaki kwestowały z puszkami na rzecz WOŚP. W naszym sztabie rozliczono 220 osób (15 się nie zgłosiło, bo chorzy) i do banku przekazaliśmy 45 427,90 zł. Niestety przeważnie w bilonie, ale co tam. Pod eskortą policyjną dojechaliśmy z pudłami na kolanach (ach, jakie ciężkie są groszaki!!! papierowe łatwiej na kolanach trzymać). Średnio w puszce było 220 złotych - owszem byli i tacy za 23 złociaki, ale i rekordzistka z powyżej tysiącem się znalazła. Olu, gratuluję - twoje 607 było w pierwszej dwudziestce:-)
Zgarnęliśmy też za ciasta pieczone przez młodzież naszej szkoły, Prezydent zlicytował tort za ponad 700 złotych.
Złachana jestem. Idę odetchnąć.
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2010-01-10 23:18:50
skomentuj (2)
:-(
No naprawdę - tak pięknie rozpoczęty rok, a dalej niech go kaczka. Pomór nastąpił wśród rodziny bliskiej i dalszej, jednocześnie cztery pogrzeby. Przyszywana ciocia - po trzech mężach wdowa - przedwczoraj. Mój wujek, najbardziej z wszystkich do mojego taty podobny, też grzybiarz, też awanturnik (jak to ciocia mawiała - kawał cholery), też społecznik - też cukrzyk - nagle po Sylwestrze temperatury dostał i tak po prostu w dwie godzinki się zawinął z tego świata. W czwartek w Gliwicach będzie ten pogrzeb. No i małżeństwo z miasteczka, w któym się wychowywałam - żona w Sylwestra wylew, a zaraz dnia następnego małżonek - zawał. Jutro pogrzeb. Tyle wszystkiego, że razem - to dalej są razem zapewne.
Jak pracującym wiadomo wolnego w pracy nie dostaje się na wujka i ciocię - tylko - na psa urok - najbliższą rodzinę, to ja tylko kwiaty rozdysponowałam i kasę dałam. Dojadę jak tylko możliwe tu i tam - w różnych krańcach Polski.
Z drugiej strony - uniknęli losu mojego Ojca - rok bezwładu. Mali tylko westchnęła i rzekła córce - dziękuję. I sobie poszła. Wujek po prostu zasłabł nagle. A tamtych dwoje - też jakoś szybciutko. To chyba koniec niespodzianek, złośliwa Atropos?
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2010-01-05 14:38:53
skomentuj (6)
Oby tak dalej:-)
Żadnych, ale to żadnych podsumowań. Żadnych planów i postanowień. Jest dobrze i tak ma być dalej. Nie mam najmniejszego zamiaru zasuwać do żadnych lokali - bo nie lubię, a na Muzyczny za późno załatwiać (jakoś wyszło nam z rozumu w natłoku spraw związanych z realizowaniem marzeń Małża, które zwaliły nam się na głowę w ostatnim tygodniu, a szczególnie ostatnie dwa dni). Rano wstawaliśmy i pomykaliśmy je załatwiać - do wieczora. Dojadamy wigilijne sałatki i ćwikły - a więc zakupów nawet nie robiłam, bo po co. Na razie na stole (świece!!!!!) malinówka, gruszkowa naleweczka, lipowa(!!!!) herbata, ciasteczka półfrancuskie z kofiturą z róży - i starczy. Małż złachany kilkudniową ganianiną zaległ w fotelu i bredzi - to znaczy leci cytatami ze starych polskich filmów. Nawet nie muszę mu zadawać żadnej wody ognistej.
Młodsza w Sopocie na imprezce, Starsza wybiera się. Babcia śpi. No - i zostajemy z tą malinówką przy świecach. Może pójdziemy obejrzeć pokaz sztucznych ogni, a może nie.
Dosiego Roku!
Ale w Stanach już po, a w Moskwie bodaj dwie godziny później.
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2009-12-31 19:20:41
skomentuj (7)
Wesołych Świąt!
Może to i błąd ortograficzne te święta z dużej litery - ale co tam... Życzę Wam wszystkim - a piszę rękami spracowanymi od zrobienia trzech szuflad w zamrażarce pierogów i pasztecików. Do 4 rano, a Małż dzielnie pomagał. Smażył mi cebulę i zmywał.
Biedak z tej Anglii dwa dni samolotem przez zaspy się przedzierał - zamiast do Frankfurtu zajechał do Monachium, zamiast do Gdańska zajechał do Warszawy - no i jak przyjechał to był ledwie żyw. Ale nie na tyle, żeby nie zakupić choinki (to jego fucha). No to już na stole wszystko, a ja suszę sobie lakier na pazurkach - połamanych, ale co tam. Zaraz sobie siędziemy za stołem. No to - Wesołych Świąt:-)
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2009-12-24 17:16:35
skomentuj (3)
krok po kroczku...
Dziecka wspomogły sprzataniem (żuczki moje słodkie), a ja cały dzień z kapustą - nadzienie na paszteciki - z pieczarkami smażona. Nadzienie do pierogów z grzybami - suszone moczyć, siekać. Kapusta na wigilię - z suszonymi śliwkami, kminkiem, grzybami. Nadzienie do pierogów z kurkami - kurki z zamrażarki poddusić z cebulką - doprawić, zmielić. Do uszek z grzybami - wiadomo. Wszystko zadołowane w spiżarce pod oknem - oj dobrze, że mróz!!! - czeka na batalię środowo-pierogową. A wieczorem ze Starszą ciasteczka kruche - serduszka dla niejakiego Piotrusia. No - połowa nasza.
Jutro wraca Małż - do czwartego będzie. No to już ma kapuśniaczek - ziemniaczki w środku i kminek - taki bardziej w góralskim stylu - z samego soku. Pycha. Jutro bedzie najlepsiejszy.
Do kapusty dam jeszcze ciecierzycę (zamiast grochu), coś tam z soczewicy wymodzę, ale nie wiem, bo jak znam życie to na tych pierogach wigilia utknie. A jeszcze sernik obowiązkowo i ciasto marchewkowe. Kto to przeleci??? Łososia jeszcze..... ale to już na następny dzień. Ale nie mam jeszcze wszystkich prezentów..... Starszej mam, Małżowi mam - mama została i Młodsza. I ona nie chce prezentu, tylko kasę. Tez coś....
Jeszcze dwa dni praca - po Radzie Pedagogicznej jest, więc frekwencja oszałamiajaca nie będzie. Jakos tak się zawsze składa, że jak są oceny wystawione - to małolactwo czagoś nie uczęszcza.
Zima nareszcie pokazała pazurki - ale spokojnie. Narzekanie, że mróz - też coś! A nie pamięta się jak zaspy po kolana i minus 20 było normą? Też się ludziska rozpuścili.... Zima jest po to, żeby zimno było, a nie plucha!
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2009-12-20 21:57:36
skomentuj (6)