teoria jest taka, że ferie. A praktyka swoją drogą...
No - to dzieci ferie mają. Dzieci - bo ja zostałam na ferie z projektami do sprawdzenia (egzamin próbny). No i od poniedziałku jestem w Kołobrzegu - realizowac program praktyk dla nauczycieli. Weekend będzie wolny, to sobie na dwa dni pobyt tam przedłużę i pozwiedzam świątynię piosenki czasów minionych.
Taka jedna pani Pisarek na pamięć mi się boleśnie rzuca z tamtego festiwalu. Regina bodaj. Łomatko, jakże rzewnie o
Leninie śpiewała ona! W ogóle ten festiwal i ten jeszcze w Zielonej Górze to były wydarzenia dość... no obecnie moje dzieci mówią na takie zjawiska "siara". Taka fucha, co to ją wstyd brać, ale warto - bo się jakoś tam opłaca. Tyle, ze znajomym się tym raczej trudno pochwalić. A obecnie dużo by się dało, zeby wszystkim pamięć uwaliło. A kogóż to tam nie było w tej Zielonej - wśród laureatów i Bajor, i Ostrowska Małgosia - tak, tak! Ta sama śliczna zbuntowana pankówa w skórach. Jeszcze przed Lombardem to było.
Obecnie Kołobrzeg nastawiony jest na rehabilitację i robi za stolicę niemieckiej geriatrii raczej.
Laktoka ze sobą biorę - te projekty..... No i kontakt ze światem.
Mam nadzieję, że pobyt będzie owocny, pogoda dopisze, hotel okaże się przytulny.
Kota zostawiam pod opieką Starszej i Małża. Mam więc też nadzieję, że nie zdziczeje.
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2012-01-27 23:58:23
skomentuj (1)
:-)
Co za matka wyrodna ze mnie. Byłam pewna, że egzamin - obronę pracy inżynierskiej Starsza ma jutro. A dziś na tym UG jakąś filozofię czy historię. No i co? Przychodzę do domu, a tu przed TV inżynier siedzi. Z kotką uczepioną warkocza (ostatnio najulubieńsza zabawka kici).
Może dobrze, ze daty pomyliłam bo bym w pracy resztki paznokietków zjadła.
A Starsza cóż - na moje entuzjastyczne okrzyki zareagowała z niejakim zniecierpliwieniem i lekko je olała. Bo cóz to takiego w końcu. Teraz inne zadania, a tamto to już za nią. Czyli nieobecne, nieistotne. Ot, wyszła z domu, obroniła - no i co to takiego.... Tak ma...
Za dwa lata do magisterki się zbieramy. No i to UG po drodze.
Cieszę się? jasne! Jak to matka-dzieciom.
Małż w morzu dostał od córki linkę do sceny z Rejsu: "inżynier Mamoń jestem. Bardzo mi przykro". Zrozumiał, aplauz był.
A Młodsza w tej Warszawie - nadal nie bardzo wie czego chce...
A kotka traci mleczne kiełki - to chyba jednak starsza niż myślałam - najbidniej pięć miesięcy ma w takim razie do sześciu. Mała czegoś..... Zabidzona była, moze dlatego.
Zuzka też była jak pół kota.
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2012-01-24 22:00:49
skomentuj (5)
meteopatia
Zima - nie zima - ani to śnieg, ani deszcz, ani słoneczko. Spać! a tu trzeba posprawdzac furę prac, bo egzamin się zbliża - próbny - i dziecka oczekują informacji zwrotne co by tu jeszcze.
Na pracach wyleguje się kotka - rosnie jak na drożdżach, mleczaki gubi. Jeden kiełek znalazłam w kanapę wbity - widać chciała ja zamordować.
Szukałam wczoraj piżamy dla siebie - w domu śpię albo w starym podkoszulku - najchętniej Małża - albo bez niczego bo ciepło. Kolezanek w tym hotelu nie chce straszyć więc szlafrok i piżama - ale gdzie tam. Wszystko wielkie, albo jak małe, to w truskaweczki, żyrafki, jednorożce i różowiutkie. Albo dla odmiany wersja na bogato - miliony koronek drapiacych niemożebnie i w panterkę. Nic tylko sie pociąć.
Dziecko starsze w środę broni pracy inżynierskiej, a w poniedziałek ma egzamin z filozofii na Uniwerku. Zestresowana czegoś....
Złożyła papiery na kierunek magisterski - fajnie mają - wybór wśród trzech, jak miałam żaden wybór - jak zaczęłam tak w tym samym kierunku magister. Coś mnie nosi - pouczyłabym się czegoś ciekawego. Tak ot, sztuka dla sztuki. Czasu nie ma.....
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2012-01-22 13:16:03
skomentuj (4)
niedziela spokojna nad wyraz
Przyjechało małe dziecko z Warszawy - całą noc w pociągu, więc o 6:00 rano jak padło - tak śpi. Kot obwąchuje podejrzliwie rywalkę w łóżku - oczywićie obie u mnie się zalęgły. W poniedziałek w nocy jedzie - nie naprzytulam się za wiele.
Dziecko niby dorosłe - a dziecko.
Ferie się zbliżają - więc nawał roboty. Trzeba dopiąć wszystko - próbne egzaminy, analizy, rady, wywiadówki. A w czasie ferii - będę na praktyce - w Kołobrzegu. Zapisałam się bowiem na unijny program dla nauczycieli zawodu i dwa tygodnie sama się pouczę, zamiast pouczać innych. I dobrze - Małż też pokursuje na Akademii Morskiej. Oboje będziemy douczeni. Ciekawa jestem czy owocna to będzie praktyka - zależy mi na konkretnej wiedzy, a jak do tej pory co się dawałam skusić na unijne projekty to ściema była na całego - a już najgorzej niestety - na PG. Ta informatyka.
No i chcę sobie obejrzeć - poznać! - nowocześniejsze procedury, techniki obsługi - programy rezerwacyjne. Do wyboru dwa hotele - nie wiem który wybrać - Solny, czy Diva. Jeden mi na typowy SPA wygląda - chyba nie o to chodzi... Ktoś doradzi?
I przestało wiać:-)
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2012-01-15 15:49:28
skomentuj (2)
...
Odsypiam WOŚP. Sie nalatałam od rana do 23:00: rano wykonałam dwa gary zupy dla zmarzlaków (rosołek z lubczykiem i "biblijna" z soczewicy). Garnki wieczorem wylizane do czysta:-) Powiem tylko, że kryzys się Orkiestry nie ima i dzieciaki nazbierały więcej niż w zeszłym roku. Dzielnie dreptali z ciężkimi puszkami do samego zamknięcia sztabu. Wiecie jak trudno policzyć i posegregować ponad trzydzieści tysięcy w bilonie??? A ile to cholerstwo waży - popakowane w pudła nominałami zostało zawiezione do punktu PKO SA w teatrze i za pokwitowaniem oddane w dobre ręce.
Wietrzącym przekręty (słychać szczekanie psów, ale karawana pojedzie dalej - do końca świata i jeszcze dłużej) melduję, że każdy wolontariusz osobiście z nami pruł puchę i pomagał liczyc - pokwitowanie otrzymał natychmiast po rozliczeniu.
No i jakoś odespać nie mogę. Kot tupta po mnie w nocy, paca łapką po nosie i bawić się chce.
Młodszej stanowczo nie leży wybrany kierunek studiów - jako rzecze - chemii za wiele. No cóż... pewnie zmiana za rok nastąpi. Ciekawe co tym razem wybierze. Na razie niechętnie trwa na stanowisku. No cóż - nie powiem, żebym się nie spodziewała. Już Młoda wie, że praca i nauka i samodzielność - to męcząca sprawa.
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2012-01-10 21:30:11
skomentuj (3)
Nowe. Nowe????
Żadnych noworocznych postanowień. I tak zapomnę o nich. Biorę na klatę co los przyniesie - to się zawsze sprawdza. Miała być zima - zimy nima. Małż miał być na Sylwestra - zero Małża na Sylwestra. Kot jest - płci zeńskiej - a to nie to samo - choć milusi. W szafie mojej śpi całymi dniami, w nocy zaś nadgryza mnie delikatnie. Dziecko Starsze idzie w miasto, Młodsze w Warszawie - a ja pewnie spedzę czas w wygodnym ciepełku - z winem koszernym Sacramental (słodkie:-) i pod kocem. Z kotem. I tyle - nie narzekam. Właściwie imprez takich w salach balowych nawet nie lubię. Może jakby Małż był to na Ołowianka by się wybrali, może do Muzycznego. Ale tak... To nawet nie chce mi się.
Nie wiem czego mam sobie samej życzyć - właściwie to jest dobrze, aby nie gorzej. Dzieci nasze na początku drogi - może im wypada życzyć, aby wybierać umiały. Ale tak - to wszystko co do szczęścia trzeba - jest. Ciepły dom, Małż jak trzeba (nie zamieniam), dzieci spore - ja zdrowa (mogłabym być duża bruneta, ale co tam - mała blondie też może być) - czego tu chcieć jeszcze.
A czego Wam życzyć?
Szczęścia w życiu osobistym, sukcesów w pracy, dobrego
zdrowia, domku z ogrodem i basenem, eleganckiej limuzyny, samych
zwycięstw, spełnienia marzeń, miłych niespodzianek losu, grona prawdziwych
przyjaciół, niewyczerpanych pokładów energii, uśmiechu na co dzien., drogi
usłanej różami, satysfakcji z pracy, genialnych pomysłów, niskich podatków,
słodkiego, miłego życia, świeżości spojrzenia, głównej wygranej na loterii,
pozytywnej aury, pogody ducha, pomyślnych wiatrów, gorącej miłości, wygodnych
butów, cudownych wakacji, szczęścia, pociechy z wnuków, punktualnych pociągów,
świętego spokoju, jachtu, żadnych trosk, powodzenia u płci przeciwnej,
wysokich lotów, rześkich poranków, pomyślności, smacznego karpia, trafnych
decyzji, intuicji w interesach, prezentów od losu, dużego łóżka, pękatego
portfela, szerokiej drogi, miłego szefa, jasności umysłu, niebanalnych wyznań,
miłych snów, pewności siebie, wielkiej fortuny, wielu uśmiechów, bogatego
wujka, błyskotliwych ripost, romantycznych wieczorów, udanych łowów, pasjonującej
pracy, szansy na sukces, dużo s słodyczy, pozycji lidera, szampańskiej zabawy,
mocnego dachu nad głową, samych pozytywnych wibracji, pełni życia, wielu
niezapomnianych chwil, dużo słońca, olimpijskiej kondycji, pomyślności, jak
najmniej zmartwień, wyjścia z każdej sytuacji, uwielbienia u podwładnych, pasma
sukcesów, niezmiennie zielonego światła, czystego nieba, stu lat życia,
końskiego zdrowia, sławy, pokaźnego konta, manny z nieba, wysokich wygranych,
ciągle nowych rekordów, niskich kosztów, bezpiecznych lądowań, wielu ciekawych
znajomości, wygranych przetargów, sumiennych dłużników, taaaakiej ryby,
najwyższego miejsca na podium, dobrego fryzjera, radosnych świąt, serca jak
dzwon, pewnej ręki, komfortowych warunków, przyjemnych doznań, wielu wzruszeń,
mocnej głowy, powodzenia, otrzymania najwyższych odznaczeń, osiągnięcia
wyznaczonych celów, pełnego sejfu, szczęścia w kartach, sprzyjającej pogody,
dobrych zbiorów, kolorowych chwil, twórczego podejścia do pracy, połamania
pióra, góry pieniędzy, samych słonecznych dni, smacznego jajka, uroku
osobistego, mnóstwa prezentów, udanych negocjacji, serdecznych przyjaciół
grzecznych dzieci, udanych wakacji, miejsca w Księdze Rekordów Guinessa,
większości w parlamencie, miłego wypoczynku, wesołego towarzystwa, dobrego
apetytu, szczęśliwej podróży, złotej jesieni, poczucia humoru, anielskiej
cierpliwości przy czytaniu tych życzeń, wiecznej młodości, licznego potomstwa,
niewieszającego się komputera, sławy i chwały, lekkości bytu, pokojowego
rozwiązania wszystkich konfliktów, szybkiego rozwoju gospodarczego,
hojnych sponsorów, korzystnego układu gwiazd, miłosnych uniesień,
czytelnych instrukcji, cichych wielbicieli/elek, mistrzowskich zagrań, dobrej
nocy, wielkiej przygody, słodkich snów, wystrzałowej zabawy sylwestrowej,
zgranej ekipy, pomyślności na nowej drodze życia, pociechy z pociechy,
lojalnych współpracowników, bujnej wyobraźni, interesujących przeżyć
rodzinnej atmosfery, pomyślnych wieści, radości życia, dobrego serca,
pełnego szkła, suto zastawionego stołu, złotej rybki, zimnego piwa, zasięgu w
każdym miejscu, gry fair play, nieomylnych decyzji, miejsca w historii,
głównych ról, kreatywności, podróży dookoła świata, udanych szkoleń,
bogatej kolekcji, dużo wolnego czasu, beztroskiego życia, dobrej passy, celnych
strzałów , zdobycia Mount Everestu, wolności, trafnych wyborów, gradu
prestiżowych nagród, spokoju ducha, oddechu od codzienności, samych piątek w
szkole, godnych przeciwników, szczerych komplementów, wszelkiej pomyślności,
codziennych atrakcji, świetlanej przyszłości, hossy na giełdzie, korzystnego
horoskopu, zdjęcia na okładce, miłych sąsiadów, wiary w sukces, mocy zawsze z
Wami, wielu alternatyw, przychylności bogów, tolerancji własnego odrzutowca,
gorączki sobotniej nocy, piwniczki pełnej wina, silnej woli, wyrozumiałego
spowiednika, zamku w Szkocji, ambitnych planów, kilku odkryć i kilku
wynalazków, owacji na stojąco, zniewalającego uśmiechu, szczęśliwego trafu,
płomiennych uczuć, pomocnej dłoni, niezawodnej pamięci, nieprzemijającej urody,
asa w rękawie, sprawnych hamulców, miękkiego lądowania, dużo nadzienia w
pączku, strumieni szampana, kominka, rozbicia banku, recepty na szczęście,
zabawy do białego rana, odwagi cywilnej, dobrej prasy, ptasiego mleczka,
przygód z happy endem, długich wakacji, dużo rodzynek w cieście, zmysłowych
nocy, gwiazdki z nieba, wiernego psiaka, celnego oka, sportowego wozu, różowych
okularów, ruchu w interesie, stabilnej waluty, zgrabnej figury, siły
perswazji, zdolności nadprzyrodzonych, ostatniego słowa, dobrego smaku,
własnego sposobu na życie, w zdrowym ciele - zdrowego ducha, właściwych
wniosków, widoków na przyszłość, podzielnej uwagi, czterolistnej koniczyny i
wszystkiego najlepszego.
Oraz spełnienia innych marzeń.
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2011-12-31 16:13:44
skomentuj (7)
świątecznie i sennie
Święta płyną spokojnie i nieco sennie przez deszczowo - niskociśnieniową pogódkę. Odsypiam maraton - zmożona pierogowym szaleństwem. Przy stole docieram do połowy - i odpadam. Serniczkowi rady nie dałam - to naprawdę nienormalne. Małe dziecko moje pojawiło się w dzień Wigilii - to i naprzytulałam się ile wlezie. Na zapas muszę nazbierać, bo jak pojedzie, to długo nie zobaczę.... Jak zwykle prezenty Młodsza przyjęła z radością, a Starsza trochę nosem kręciła, fakt, że gadżecik do włosów (miał trzymać kok w ryzach - a nie trzyma, bo włosów sporo i ciężkie) niezbyt trafiony, ale są inne bajerki. Pamięć dostała, której jej brakowało - taką 8 GB i kartę do Empiku do wykorzystania na cele dowolne, i takie zakolanóweczki bajeranckie - i kilka innych bajerków. Cóż - Starsza ma zawsze połowę szklanki pustej, bo ta pełna połowa Młodszej się trafiła.
My z Małżem sobie książki sprezentowaliśmy - właściwie wspólne to prezenty - Normana Daviesa, Terry Pratchetta - to dla ducha - bo dla ciała frytownica do smażenia w łyżce - dosłownie!! oleju. Wielka inaugracaja nastąpiła już i nieco przyjaraliśmy według przepisu w załączonej książeczce kilo frytek. Drugie już wyszły dobre. Inne produkty wypróbujemy następną razą.
Kocię korzysta ze świąt - okazało się że z mężem może konsumować łososia, ze mną serniczek. Co to zwierzę jeszcze w sobie zmieścić może....
Ośmieliła się, przychodzi poprzytulać do mnie, jednak na każdy dźwięk nieznany biegiem do kąta. Mistrz chowania się i kamuflażu - nie widać jej w szafie - a jest. Za monitorem nie widać nic - a jest. Co ja się ostatnio naszukałam - jak okazało się że ktoś zostawił drzwi uchylone! Z ulgą odetchnęłam znajdując maleństwo wciśniete w koszyczku na szaliki.
Dostała pod choinkę łosia z dzwoneczkiem, którego morduje zacięcie od dwóch dni. Choinka w miarę cała - bombki nietłukące, pierniczków - nie lubi.
No to wszystkim - wszystkiego najlepszego. Wesołych Świąt:-)
kartkę dołożyła - matka-dzieciom 2011-12-26 01:22:33
skomentuj (3)